w związku z pytaniami "o co chodzi w tym blogu i kto go w końcu pisze" odpowiadam:

Jestem czarnym kotem, mam swoją wizję świata i nie zawaham się jej wyrażać :)

niedziela, 23 stycznia 2011

miało być dla Babci, ale...

ale..... nie jest

dopiero skończyliśmy morderczą i wyczerpującą pracę nad herbaciarką naszą pierwszą zagazowaną!

pomagałem przyklejać, nawet chciałem dodać element dekoracyjny- takie wieeelkie zaciągi gazy i oka takie, ale wrogie spojrzenie Alicji mnie ostudziło i tylko troszkę zaciągnąłem-ale nie specjalnie, pazurek mi się w gazę zamotał i jakoś tak samo wyszło. tylko na koniec ogon mi do kleju  wpadł i to akurat mi się nie podobało...

oto nasza wizja zagazowanej herbaciarki:





pomysł gazy na herbaciarce zaczerpnięty od Konstancji, a ona zna go od bodajże Agnieszki Babulewicz
(jeśli się mylimy, proszę popraw nas)

5 komentarzy:

  1. śliczna, śliczne cienie wam wyszły na tej gazie, nie wiem czy to za sprawą twojego ogona, czy pędzla Alicji :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. O mamciu! Ale śliczności! Gazowanie fantastyczne i te cienie! I motyw cudny!
    Aż sobie miauknę - miauuuuuuu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. o wow śliczna ta herbaciarka!!!świetny efekt tej gazy rewelacja!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyszła fajnie,tak starociowo:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po prostu śliczne i już!

    Pozdrawiam, Jagodzianka.

    OdpowiedzUsuń